czwartek, 22 października 2015

Kontrfaktyczne światy możliwe

Dawno tu nas nie było. W przestrzeni tej nie przebywaliśmy. Czasu tu upływającego nie odczuliśmy. Przestaliśmy przestrzegać praw tu rządzących. Nie wspominaliśmy zasad. Zapomnieliśmy języka w gębie.

A gdzie indziej czasoprzestrzeni przybyło. Światów ilość się zwiększyła. Alternatywność się pojawiła. Możliwość stała się możliwa.

To te byty, o których można mówić i te, które można sobie wyobrażać. Takie do uwierzenia i zażyczenia.

Światy możliwe są. Swoją nieskończonością otaczają jeden, jednoznaczny, faktyczny, nasz świat.

Proszę o uwagę, drodzy państwo, panie i panowie, chłopcy i dziewczęta!
Pojawiać się oto będą sposoby, na jakie rzeczy mogłyby być, jak rzeczy mogłyby wyglądać!




A Ty, którą sytuacje kontrfaktyczną wybierasz? Pierwszą? Drugą, czy trzecią? Hy?

wtorek, 11 sierpnia 2015

Zmysłowe życie ludzi, zwierząt i roślin

To, że człowiek wyposażony jest w oczy, uszy, nos, usta i skórę, i to, że to za ich pomocą odbiera bodźce pochodzące ze świata, nikogo nie dziwi.


Proszę Państwa o zwrócenie uwagi na klarowność rysunku. O zmysłach można więc radzić racjonalnie.

Kwestia doświadczenia i poznania zmysłowego nie wywołuje najmniejszego poruszenia, choć dotyczy ono doświadczenia i poznania poprzez zmysły szyby. Nawet nie ma milimetrowego uniesienia małego palca ze stołu w geście zdziwienia, bo szybę można nawet posmakować - liżąc ją, a nawet usłyszeć - tłukąc ją. Dodajemy ze swojej strony, by nie wyjść na nic nie przekazujących, że szybę widzi i czuje każdy, jej smak i dźwięk przeznaczony jest jednak już tylko dla nielicznych.



To, że zwierzę widzi, słyszy, wącha, smakuje i czuje również niczyjego zdziwienia nie powoduje.


Uwagę Państwa winna zwrócić chaotyczność zauważalna na rysunku, możliwe, że wynikająca ze zwierzęcości zwierząt.

Nic nie dają nasze starania w zaistnieniu zwątpienia. Żonglowanie przykładami mówiącymi o tym, że świat zwierząt zależy od ich narządów zmysłów potwierdza jedynie ich przekonania. Kret jest ślepy, ale czuje i dotyka. Jego świat to zapach i dotyk. Wąż jest głuchy, ale odbiera informacje płynące ze świata swoim językiem. Dajemy za wygraną. Niczym nie zadziwiamy.



To, że roślina nie ma oczu, ale widzi barwę i rozpoznaje obecność światła wzbudza już lekkie oszołomienie.
To, że roślina nie ma nosa, ale czuje zapachy wydzielane przez nią samą i przez inne rośliny rodzi wielkie zdumienie.
To, że roślina nie ma skóry, ale odczuwa dotyk wprowadza prawdziwe osłupienie.


Uwaga Państwa powinna zostać przyciągnięta przez, widoczną na pierwszy rzut oka, bijącą z rysunku, a ukazaną za pomocą zieloności, konieczność odbierania bodźców ze świata przez rośliny.

Wygrywamy! Pełne zdziwienie i permanentne zwątpienie są wreszcie obecne. Brylujemy! Rośliny są w pełni świadome otaczającego je świata. Błyszczymy! Rośliny rozróżniają barwy, reagują na zapachy. Czują nasz dotyk i rozróżniają jego różne rodzaje. Wiedzą, gdzie jest góra, a gdzie dół. A! I mają pamięć. Tak, rośliny pamiętają przebyte choroby i to, że udało się im je zwalczyć.


Przesadziliśmy. Próbujemy się troszkę wycofać. Panuje zbyt cicha konsternacja.

Wymyślamy więc ćwiczenie: Zamknij oczy. Wyobraź sobie kolor czerwony. Teraz pomyśl o tym, że czerwień jest jak ogień, żar, ciepło i pali twoje stopy.



Udało się! Wróciliśmy do człowieka i jego zmysłów.


wtorek, 4 sierpnia 2015

Mały Książę i jego poszukiwania rzeczy

Tymi oto słowami Antoine de Saint-Exupery rozpoczyna swojego Małego Księcia:

" Kiedy miałem sześć lat, widziałem pewnego razu wspaniały obrazek w książce o dziewiczej dżungli pod tytułem Prawdziwe historie. Przedstawiał węża boa, który pożerał dzikie zwierzę. (...).
W książce było napisane: węże boa pożerają swój łup w całości, nie rozgryzając go. Następnie nie mogą się ruszać i śpią przez sześć miesięcy trawienia.
Rozmyślałem wówczas dużo o przygodach w dżungli i z kolei udało mi się narysować ołówkiem mój pierwszy rysunek. (...).
Pokazałem to arcydzieło dorosłym i zapytałem, czy się nie boją mojego rysunku.
Odpowiedzieli mi: Dlaczego mielibyśmy się bać kapelusz?
Mój rysunek nie przedstawiał kapelusza. Przedstawiał węża boa, który trawi słonia. Narysowałem wówczas wnętrze węża boa, aby dorośli mogli zrozumieć. Trzeba im zawsze wszystko wyjaśniać. (...).
Dorośli nigdy nie rozumieją niczego sami i dzieci są zmęczone wiecznym udzielaniem im wyjaśnień".

A dziecko-Antoine zrozumiał i nie chciał przestać rozumieć. Nie trzeba było jemu niczego wyjaśniać. Wszystko było jasne. Było takie proste, takie, jakie jest.

Rysunek numer 1 pozostawiony do sprawdzania dorosłego nigdy nie zawiódł. Nie zawiódł też dorosły. Dorosły zawsze widział kapelusz. Dorosły nigdy nie widział wnętrza węża boa trawiącego słonia.

Stan dzieciństwa, obecny w ciele i umyśle dorosłego Antoine, pozwala widzieć rzecz w całej jej okazałości. Zezwala patrzeć na rzecz i widzieć jej jestestwo. To wyższy poziom bycia, ten ponad golfem, brydżem, polityką i krawatem.

Nadrealne bycie to bardzo pojemny świat. Mieści w sobie rysunek baranka, asteroidę B 612, wulkany, baobaby, różę, Króla, zdanie Małego Księga, że "dorośli są bardzo dziwni", Zarozumialca, Pijaka, zwrot Małego Księcia, że "dorośli są stanowczo bardzo, bardzo dziwaczni", Biznesmena, frazę Małego Księcia, że "dorośli są rzeczywiście zdumiewający", latarnię i Latarnika, Geografa, węża, kwiat, górę, róże, lisa, Zwrotniczego, sprzedawcę sprzedającego pigułki gaszące pragnienie, studnię, podróż, poznanie, oswojenie, odpowiedzialność, przyjaźń, szczęście, płacz. Naprawdę wiele rzeczy tam jest.

By odnaleźć te rzeczy trzeba ich zechcieć poszukać.
By zacząć szukać, trzeba wiedzieć, co się chce znaleźć.

Antoine wie, że: " Tylko dzieci wiedzą, czego szukają".
Mały Książę potwierdza: " - Ludzie tłoczą się w ekspresach, ale zapomnieli już, czego szukają. - Dlatego też miotają się i kręcą w kółko...".
Mały Książę dorzuca: " - Nie warto... ".

My dodajemy od siebie: " Ci, wyżej wspomniani ludzie to dorośli".

Rzecz do udzielenia odpowiedzi na pytanie, co widzisz na rysunku numer 1:


Rzecz do przeczytania:



Rzecz do obejrzenia:


środa, 22 lipca 2015

Pragmatyka miłości

Miłość, do czego służy?


Miłość jako przedmiot do służenia.
Miłość jako obiekt mający funkcję do spełnienia, zadanie do wykonania, rzecz do zrobienia.
Miłość w relacji z podmiotem lub podmiotami, przedmiotem lub przedmiotami.
Miłość w teorii aktów miłosnych.
Miłość w teorii implikatur, tzn. miłość z sensem dosłownym i niedosłownym, z kontekstem i bez kontekstu.
Miłość w teorii relewancji, tzn. kochaj podmiot/przedmiot, tyle, ile trzeba i jak trzeba, kochaj prawdziwie.
Miłość w teorii presupozycji, tzn. miłości można przypisać wartość logiczną, prawdę lub fałsz.
Miłość w teorii okazjonalności, tzn. miłość nie mająca stałego przyporządkowania do konkretnego podmiotu/przedmiotu.


Ćwiczenie 1.
Obejrzyj film bez dźwięku. Powiedz, czy inaczej odbierasz film?

Ćwiczenie 2.
Do czego służy miłość? Podkreśl właściwą odpowiedź. 
- do rzucania różnymi przedmiotami,
- do używania medykamentów,
- do śmiania się,
- do naprawiania przedmiotów,
- do całowania się,
- do spacerowania,
- do chodzenia na karuzelę,
- do robienia zdjęć,
- do płakania,
- do kupowania kwiatów,
- do wynoszenia przedmiotów z domu,
- do odczuwania ogromnego smutku,
- do jeżdżenia na rowerze,
- do bycia samotnym,
- do posiadania myśli samobójczych,
- do zakochiwania się,
- do wracania do siebie,
- do zatrzymywania samochodów,
- do biegania,
- do nieistnienia świata.

Ćwiczenie 3.
Zaznacz właściwą odpowiedź. Akt miłosny najbardziej cechuje się :
- przedstawieniem samej miłości,
- wywarciem nacisku na podmiot/przedmiot i wpłynięciem na jego zachowanie,
- podjęciem działania lub zobowiązania,
- wyrażeniem stanów emocjonalnych,
- stworzeniem nowego stanu rzeczy.

Ćwiczenie 4.
W 5 zdaniach napisz w jakich sytuacyjnych i społecznych warunkach funkcjonuje miłość?  

Przykład:
- Kiedy podmiot 1 i podmiot 2/ większa liczba podmiotów chce być w miłości.
- Kiedy podmioty są fotogeniczne.
- Kiedy podmioty istnieją tak dla siebie, że nie istnieje dla nich świat.
- Kiedy podmioty lubią płakać.
- Kiedy warunki materialne podmiotów są tak dobre, że pozwalają na zakup kwiatów/kina/czekoladek .

Ćwiczenie 5 (dla chętnych).
Napisz rozprawkę na temat: " Używanie, a użyteczność miłości".

Pomoc:
Za Słownikiem j. polskiego:

użyć - używać (czasownik):
" zastosować coś jako środek, narzędzie",
" skorzystać z czyichś usług, z czyjejś pomocy",
" wziąć coś jako lekarstwo, używkę; zastosować coś jako przyprawę, kosmetyk",
" zrobić z czegoś użytek",
" doświadczyć czegoś przyjemnego".

użyteczność (rzeczownik):
" cecha tego, co jest użyteczne",
" korzystanie z czegoś".

użyteczny (przymiotnik):
" przynoszący pożytek, potrzebny do czegoś",
" pomagający komuś w czymś".


wtorek, 21 lipca 2015

To, co lubią i to czego nie lubią filozofki i filozofowie

Oto, co lubi i to, za czym nie przepada ona, francuska filozofka, piękna i mądra Simone de Beauvoir.




Długowłosa i długonoga, wąska w tali, o ustach czerwonych i oczach zielonych, w koku, w baletkach, damskiej bluzce i czarnej spódnicy, z torebką w dłoni, kolczykach w uszach i pierścionkiem na palcu jest. Ona. Kobieta. Racjonalna do szpiku kości. Rozsądna z wyrazu twarzy. Dla jednych posągowa, przez drugich pogardzana. Oddana pisarstwu, niepodległa nikomu, zależna od jednego. Lubi siebie, ale nie lubi swojej płci. Lubi życie kobiety, kokieterię i flirt, wino i papierosy. Nie lubi życia kobiety, prania skarpetek i prasowania koszul, małżeństwa i macierzyństwa. Lubi Café de Flore, Paryż, Francję, dźwięk pióra piszącego na papierze, siebie w ferworze intelektualnej walki na słowa. Nie lubi oceny moralnej, konwenansów, ironicznych uśmieszków, podpierania z milczeniem i z ciszą ściany. Wyśmiewa tych wszystkich oburzonych, tych najgłośniej krzyczących na wiecach i tych szepczących za plecami. Lubi czekające na nią, nauczycielkę filozofii, uczennice. Nie lubi czyhających na nią, kobietę, mężczyzn. Lubi politykę, a nie lubi tłumów. Lubi widok z domu na cmentarz, a nie lubi widoku nędzy i rozpaczy. Lubi stan „ poza dobrem i złem”, nie lubi sytuacji „ trzeba, należy, wypada”. Lubi i nie lubi marksizm i komunizm, feminizm i socjalizm. To, co lubi ponad wszystko to egzystencja. Ta ogólna i ta szczególna, w całości i w jednostce. Ta bez natury i ta bez istoty. Wielbi jej wolność, szanuje jej wybór. Czci zmianę Ja, wokół Ja i przez Ja. Ja pomiędzy komunizmem a kapitalizmem, Ja podczas rewolucji i Ja w pokoju. To, czego nie lubi naprawdę to egzystencja. Nie znosi jej zniewolenia. Nie rozumie niewoli ciała. Nienawidzi więzów duszy. To, co lubi i to, czego lubi Simone de Beauvoir to Ja. Dzieciństwo, dorosłość, starość Ja. Jego radość i smutek. Zazdrość i przebaczenie. Wzloty i upadki. Szczęście i nieszczęście. Szepty i krzyki. Samotność i bycie w relacji. Konieczność i przypadkowość. Byt i nicość. 


piątek, 10 lipca 2015

To,co lubią i to, czego nie lubią filozofki i filozofowie

Czas na zmiany!

Inaugurujemy nowy cykl: To, co lubią i to, czego nie lubią filozofki i filozofowie.

Hmm... Ciekawe kto będzie tym pierwszym?





Wyobraź sobie staruszka, z białymi włosami, z długą białą brodą. To taka broda, która leży na podłodze, obok nóg, kiedy siedzi się na krześle przy biurku. Staruszek, oprócz brody mówiącej wiele o jego wieku, ma też oczy to pokazujące. Takie błyszczące. Takie wiele widzące i wiele wiedzące. I ubrania ma staruszka, ubrania nie z tej epoki. I nie ma ani telewizora, ani telefonu, ani samochodu. Do kina też nie chodzi, a to wielki wynalazek jego czasów. Kina nie znosi. Słucha radia. I ma książki. Mnóstwo książek. Setki, tysiące, miliony. Czyta godzinami, całymi dniami i nocami. Ma tak ogromny głód czytelniczy, że w myślach modli się od boga lektury o jego zaspokojenie. Bóg odpowiada i mówi przekornie: „ Jedz, jedz, jedz, aż pękniesz!”. Staruszek ten to Gaston Bachelard. Filozof z krwi i kości, rodem z końcówki XIX i początku XX wiecznej Francji, mający i rozum, i serce. Ten rozum i to serce kłócą się w jego ciele bez ustanku. Jedno ciągnie do słów, drugie do obrazów. Jedno myśli, drugie słucha. Pierwsze wie, drugie czuje. Biedny ten Gaston, taki rozdarty… To, co lubi Gaston to stare domy. Mieszkaniami i apartamentami gardzi. Mówi, że nie mają one duszy. Są na nią za ciasne, zbyt wąskie. Dom ma piwnice, ma też strych. Dusza ma się więc gdzie wyciągnąć. Człowiek zamieszkujący taki dom może pójść w górę, ale i zejść w dół. Wspina się na strych, a czasem schodzi do piwnicy. Na jednym szuka marzeń, w drugim odgrzebuje wspomnienia. Natknąć się może, tak chodząc, na kufry. Kufry to kolejny dla filozofa przedmiot do lubienia. Kufry zawsze zamknięte na klucz. Kufry skrywające w sobie i chroniące tajemnice. Natrafić tam też można na miniatury. Te światy zamknięte w maleńkich rzeczach. I lubi też kąty. Wszystkie. Te jasne i te ciemne. Te czyste i te brudne. Małe i duże. Nieważne jakie. Ważne, że do kąta należące. Są też słowa, które lubi Gaston. Są to: przycupnąć, przykucnąć, wewnątrz i na zewnątrz. Lubi też boga wina Dionizosa, winorośl i wino. Pnącza, zieloność pomieszaną z purpurą, ich zapach, ich smak. To, czego nie lubi naprawdę to trwanie, bo trwania nie ma. Jest tylko chwila, moment, punkt. Ten, tu, teraz. Kiedy czytasz te słowa, to myślisz pewnie obrazami. Zjawiają się na chwilę w twojej głowie. Może je widzisz, może słyszysz, może czujesz. Nieważne. One są. Byt obrazów. Jego Gaston wprost ubóstwia. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

Nazwane nieszczęście, zobrazowane szczęście.

Południa pewnego, razu jednego, na trawie zielonej, pod niebieskim niebem, w pełni słońca, w wolności pełnej, przy Wolnej Szkole Stacja Brochów, z Fundacją Swoją Drogą, bez przymusu pytaliśmy o nieszczęście, bez zadęcia rysowaliśmy szczęście.



Co to były za historie! Jakie to były obrazy!




Nieszczęście nie szło w parze z obrazem. Nie trzymali się za ręce. Stronili wręcz od siebie. Może obawiano się, że narysowane zaistnieje? Nazwane już zostało. Ubrane w słowa straszyło. Powstały, więc same obrazy szczęśliwości. Szczęście biło z obrazów. Zobrazowane szczęście istnieje.

Szczęście to:
- ryba skacząca do wody,

- ślimak zjadający owady,

- kacza rodzina w stawie,

- kwiaty w wazonie,

- łąka pełna kwiatów,

- góry, woda i latawiec,

- zapach świata po burzy,

- tęcza,

- Ja,

- drugi człowiek.

Przez przeciwieństwo, nieszczęście to zaprzeczenie szczęścia, a zatem: ryba nie skacząca do wody, ślimak nie zjadający owadów, kacza rodzina nie w stawie, brak kwiatów w wazonie, łąka bez kwiatów, brak gór, wody i latawca, brak zapachu świata po burzy, brak tęczy, nie-Ja, brak drugiego człowieka.

Samo szczęście i nieszczęście, w obrazie i w słowie.

link do Wolnej Szkoły Stacja Brochów:
http://www.stacjabrochow.pl/index.php/pl/

link do Fundacji Swoją Drogą:
http://www.fundacjaswojadroga.pl/